Agrotechnika uprawy zbóż 2023
Pszenica, pszenżyto, jęczmień – nasze spojrzenie.
Opowiadać o tym co robimy w polu, jak zmienia się nasze postrzeganie rozumienia agrotechniki moglibyśmy bez końca. Mnogość czynników, które ostatecznie decydują o plonie jest tak szeroka i nie zdefiniowana, że każde stwierdzenie lub rozwiązanie techniczne może być interpretowane inaczej, w zależności od sezonu i jego składowych. Nie będziemy rozbijać wszystkich aspektów na czynniki pierwsze, w sposób prosty i bezpośredni chcemy Wam przedstawić nasze rozumienie pracy na roli, w tym przypadku zwracając szczególną uwagę na rośliny zbożowe. Jak wygląda agrotechnika uprawy zbóż ozimych w naszym gospodarstwie nasiennym ? Zapraszamy do lektury.
Mocny fundament – płodozmian
Rozpoczynając jakąkolwiek charakterystykę założeń agrotechnicznych, które wykorzystujemy w naszym gospodarstwie, na samym początku musimy zwrócić szczególną uwagę na płodozmian, który dla nas jest pierwszym elementem całej układanki. Odpowiednio dobrane elementy zmienności gatunkowej, pozwalają efektywnie ograniczać i chronić uprawiane rośliny przed patogenami, a przede wszystkim nadmiernym ich pojawianiem się w obrębie plantacji. Wstrzemięźliwość w dążeniu do złudnej intensyfikacji produkcji pozwala również na efektywne budowanie wartości naszych gleb i bogactwa sorpcyjnego, co bezpośrednio wpływa na zwiększenie możliwości akumulowania składników pokarmowych, a przede wszystkim „zatrzymywania” wody.
Pszenica – jęczmień- rzepak – ŹLE !
To jeden z bardziej popularnych systemów zmienności gatunkowej, który wyjątkowo często występuje w większych gospodarstwach. Możemy go określić bezpośrednio – ubogi i krótkowzroczny. Oczywiście w nieokreślonej ale też nie nad wyraz długiej perspektywie czasowej, może przynosić dodatnie wskaźniki ekonomiczne, nie mniej jednak analizując wielolecie – nie umożliwi nam budowania odpowiedniej struktury pozwalającej na osiąganie długofalowych i szeroko płaszczyznowych zysków
Jak to wygląda u nas?
Poza odpowiednim płodozmianem, nie zapominamy o jednym z najważniejszych elementów produkcji – nawożeniu naturalnym. Korzystamy z różnych możliwości – obornik świński, gnojowica, obornik bydlęcy, kurzak oraz podłoże po pieczarkowe. W każdym sezonie zużywamy od 2 do 4 tysięcy ton rzeczonego wartościowego substratu 😊.

Kolejnym, ważnym ogniwem, w które wierzymy są poplony. Nie zawsze wysiew mieszanek poplonowych jest idealnym rozwiązaniem, nie do końca zgadzamy się z założeniami międzyplonów wysiewanych po żniwach i „kasowanych” jesienią, bo więcej wody wypiją niż wartości wprowadzą, ale okrycie ziemi na zimę, bujny rozwój masy zielonej w odpowiednio ułożonej mieszance, pozytywnie wpływający na kreacje obiegu materii i składników pokarmowych jest tym do czego dążymy i z czego korzystamy. Więc jak to wygląda w praktyce?
Zaczynamy od jęczmienia ozimego, po którym standardowo siejemy rzepak ozimy. Po rzepaku, po raz kolejny jęczmień, po którym uprawiamy pole gruberem aby odpowiednio rozprowadzić słomę w profilu glebowym i stworzyć odpowiednie warunki do wysiewu poplonu. Dlaczego po jęczmieniu? Wczesne zbiory umożliwiają szybki wysiew mieszanki poplonowej a to umożliwia jej intensywny rozwój. Skład mieszanki poplonowej, którą używamy sprawdzicie tu.

W zależności od wybranej technologii, mieszankę pozostawiamy do wiosny w całości, lub też mulczujemy ją. Co robimy wiosną – przystępujemy do intensywnego nawożenia naturalnego. Oczywiście równie dobrze jak nie lepiej byłoby wykonać ten zabieg jesienią – niestety nie zawsze obecne regulacje prawne na to pozwalają. Na mulcz lub pozostawione rośliny rozrzucamy od 20 do 50t/ha “obornika” lub ok. 60tys litrów gnojowicy. Najczęściej wybieramy podłoże po pieczarkowe. Po wykonanym zabiegu nawożenia, gruberujemy pole, mieszając mulcz, nawóz naturlany i ziemie (Czuć, że tak buduję się życie co ? :D)
Kolejną roślina w płodozmianie jest kukurydza. Analizujemy nasze zasobności glebowe, liczymy ilość wprowadzonego składnika pokarmowego, bilansujemy wszystko i często pozostaje nam do zastosowania niewielka ilość azotu z nawozów sztucznych. Po kukurydzy – kukurydza.

W drugim roku uprawy kukurydzy również zdarzy się zastosować nawożenie naturalne lub wapnowanie, najczęściej wapnem o wysokiej zawartości magnezu. Trzeci rok? Również kukurydza. Dlaczego tak? Kukurydza uprawiana na ziarno, lubi monokulturę bezapelacyjnie. Następstwo kukurydzy po sobie pozwala nam również efektywnie eliminować chwasty jednoliścienne, co chroni nas przed zamieszaniem obcogatunkowym w plantacjach zbóż nasiennych. Nie wybralibyśmy takiego rozwiązania w przypadku roślin uprawianych na zbiór zielonki. W każdym sezonie uprawy kukurydzy po sobie nie orzemy resztek pożniwnych. Mulczujemy je a następnie talerzujemy lub gruberujemy. Zaorane resztki kukurydzy doprowadzają do dołów po kolana na całym polu, które powodują szukające ziarna w zaoranych resztkach dziki. Poza tym, bardzo duża ilość masy pozostawionej po zbiorze lepiej będzie się mineralizowała zmieszana z ziemią z dostępem powietrza aniżeli zakopana głęboko. Podkreślam jednak, nie jesteśmy przeciwnikami pługa – w gospodarstwie używamy go sporadycznie ale mamy świadomość jego zalet. Staramy się łączyć ze sobą systemu uprawy.
Po kukurydzy, na wiosnę wysiewamy groch siewny, który uwielbia dobrze spulchnione stanowisko po kukurydzy. Po grochu następuje wysiew pszenicy lub pszenżyta. Na lepsze stanowiska pszenica, na słabsze pszenżyto.
Po zbożach wracamy do rzepaku i jęczmienia. Takie rozwiązania pozwalają na dywersyfikacje ryzyka oraz zwiększają efektywność uprawy. Rzepak na jednym polu występuje co 7lat, w ten sposób pojawianie się takich groźnych chorób płodozmianowych jak werticilioza czy cylindrosporioza jest głęboko ograniczone. Podobnie w przypadku zbóż. Nie mamy problemu z łamliwościami podstawy źdźbła, pałecznicą czy fuzaryjnymi zgorzelami, co nie oznacza, że nie chronimy naszych plantacji przed tymi chorobami. Często rozbudowujemy płodozmian o dodatkowe gatunki takie jak owies, łubin, gryka facelia, idąc w kierunku rozszerzenia opisanej wyżej struktury.

Powyższa charakterystyka płodozmianowa oraz jej dodatkowe elementy, które oczywiście uzupełniane zostają w zależności od potrzeb nawożeniem mineralnym, umożliwiają osiąganie wysokich zasobności w składniki pokarmowe, ale przede wszystkim pozwalają budować ogromną, nieocenioną wartość biologiczną na naszych gruntach. Nie zobaczysz tego szybko, nad tym trzeba pracować, pielęgnować. W latach z odpowiednią ilością wody większość pól będzie wyglądała podobnie, jeżeli jednak nastąpi susza (a coraz częściej niedobory wody dają się nam rolnikom we znaki), różnice widać gołym okiem. Na naszych gruntach rośliny wyglądają jakby miały trochę więcej siły do życia. Wygląd to jedno – rzeczone potwierdza się w plonie. Uprzedzam – na piachach i żwirach cudów nie ma i nie będzie 😊
Wyżej wspomniane zasobności w składniki pokarmowe kształtują się w następujący sposób: (Przedstawiamy wybrane, pola)






+48 725 323 398